kontakt@ratunekpompejanski.pl

7 lat zwłoki

Dziś, po dopiero po 7 latach, dzielę się świadectwem. Powinnam się zarumienić jak jesienny liść i prawdą jest, że Maryja sama przypomniała mi o mojej obietnicy wypowiadanej na modlitwie nowenną pompejańską. Niespełna 7 lat temu odprawiłam dwukrotnie tę cudowną modlitwę. Pierwsza, odprawiona wieczorem na leżąco, wydawała się być niewysłuchana. Nie poddałam się i w swej chorobie duszy, po raz drugi odprawiałam przez 54 dni to nabożeństwo, klęcząc przez ok. 1,5 godz na kolanach, odmawiając jednorazowo 4 części różańca.

Nie było to dla mnie łatwe i początkowo wydawało się, że nie wytrzymam na klęczkach. Z upływem czasu, a zwłaszcza w części dziękczynnej, kolana już nie bolały i przyzwyczaiłam się do wytrwałej modlitwy w tej godnej pozycji. Właściwie potrzeba było tych 7 lat, aby zesłana łaska była dla mnie czytelna. Matka Boża zupełnie inaczej mną pokierowała, aniżeli to sobie wyobrażałam – Ona wiedziała lepiej czego mi naprawdę potrzeba. Czytelna odpowiedź na prośbę przedstawioną w nowennie nie spadła od razu z nieba. Nie byłam więc nawet wówczas zdolna, aby złożyć świadectwo. Dopiero na przełomie października i listopada 2016 roku, z pomocą wydawnictwa „Ridero” udało mi się napisać po raz pierwszy w swym życiu książkę Pt: „W cieniu serca św. M. Kolbe. Opisałam w niej historie swego nawrócenia, wspominając w paru zdaniach o nowennie pompejańskiej. Jednak treścią tej książki z nikim się nie podzieliłam tzn. nie opublikowałam jej. Matka Boża – Królowa Różańca, sama upomniała się o jej opublikowanie w księgarniach internetowych. Oto na stoliku z prasą w mojej parafii leżał darmowy, archiwalny 5 nr z 2015 roku „Królowej Różańca Świętego”, którym się zainteresowałam. Przemówiła do mnie od razu pierwsza strona z artykułem „Matka Boża na szybie”, w którym wspomniano także na samym początku o „cudzie” na oknie familoka w Zabrzu. Urodziłam się i mieszkałam w zabrzańskim familoku! Mało tego – aktualnie do Skoczowa na Kaplicówkę także nie mam zbyt daleko. Czułam, że ten dwumiesięcznik jest przeznaczony dla mnie, a więc zamówiłam prenumeratę i kilka archiwalnych numerów. Przeglądając kolejne strony i czytając liczne świadectwa, uprzytomniłam sobie, że i ja powinnam złożyć świadectwo. Wówczas najlepszą dla mnie okazją było jak najszybsze opublikowanie książki, której treść oplatał niejako różaniec. Przynajmniej tyle! W krótkim czasie opublikowałam pod pseud. „G. Pątnik” kolejną książkę „Boża Miłość jak rzeka”, będącą dalszą kontynuacją, a ściśle – o wstawiennictwie Świętych, których Matka Boża postawiła na mej drodze życia. Dopiero niedawno, po obejrzeniu pięknego filmu „Tajemnica nowenny pompejańskiej”, uświadomiłam sobie, że to za mało. Postanowiłam w najbliższym czasie powrócić do tej wspaniałej nowenny i chociaż znowu dwukrotnie ją odmówić. Tym razem tej modlitwy nie pozostawię bez echa. Myślę, że Matka Boża Pompejańska tak mną pokieruje, że uda mi się napisać książkę ze świadectwem.
Wdzięczna rycerka Niepokalanej

Gabriela

Może zainteresuje Cię również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.