kontakt@ratunekpompejanski.pl

Różaniec jako antydepresant

Różaniec kojarzył mi się wcześniej z nudą i ze starszymi babciami, które modlą się w kościółku i powtarzają ciągle to samo. Ale kiedy moje życie wywróciło się do góry nogami i byłam bliska załamania nerwowego, wtedy Matka Boża wkroczyła w moje życie właśnie z różańcem. Odmawiając różaniec i przesuwając koraliki, czuję się spokojniejsza i pewniejsza siebie. To „monotonne” powtarzanie tych samych słów działa na mnie kojąco i koncentruje moje myśli na Jezusie, który wszystko może. To On stworzył przecież moje wnętrze, mój umysł, mój system nerwowy: „Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze i utkałeś mnie w łonie mej matki” (Ps 139, 13).

Wraz z wzięciem różańca do ręki życiowe problemy natychmiast nie znikają, ale zmienia się sposób ich przeżywania. Zmienia się perspektywa patrzenia na to, co przerasta me siły, z czym sobie nie radzę. Różaniec traktuję jako rozmowę o moich problemach z Jezusem i Maryją, a nie tylko z innymi i samą sobą. Dlatego doświadczam różańca jako skuteczny antydepresant. Niezależnie od tego, co dzieje się w moim życiu, chwytam się różańca. To dla mnie deska ratunku. Nie muszę się już spinać, kiedy czuje się bezradna, kiedy wydaje mi się, że jestem sama ze swoimi problemami. Jest bowiem Ktoś, kto mnie bezwarunkowo kocha i wskazuje mi drogę do pokonania wszelkich trudności – to Jezus, do którego prowadzi Maryja. Doświadczenie i przekonanie, że Jezus i Maryja idą ze mną przez moje życie sprawia, że się mniej boję i lękam, że więcej patrzę z nadzieją w przyszłość.   

Może zainteresuje Cię również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.