kontakt@ratunekpompejanski.pl

Ślady Boga. Niezwykła misja Maryi. Próba interpretacji tego, co wydarzyło się w Pompejach starych i nowych

Pompeje fascynują wielu. Historyków zachwyca stare miasto powstałe na najbogatszym złotym wybrzeżu imperium rzymskiego. Naukowców i archeologów fascynują niezwykłe odkrycia, przysypane dotąd tysiącami ton popiołów wulkanicznych, pozwalające dzisiaj zrozumieć tamten świat, śmierć i życie ludzi, którzy padli ofiarą wybuchu Wezuwiusza. Wszystkich bez wyjątku mogą natomiast fascynować ślady Boga, który z miasta rozpusty, handlu i seksu utworzył Centrum Różańca Świętego, mające zasięg na cały świat.

Stare Pompeje

24 sierpnia 79 r.n.e. stare Pompeje, ludzie, całe ich życie przestały istnieć za sprawą wybuchu Wezuwiusza. Wulkanolog prof. Giovanni Orsi przypuszcza, że na tym terenie dochodziło już wcześniej do wielu wstrząsów sejsmicznych poprzedzających wybuch wulkanu. Według niego ludzie wtedy żyjący wiedzieli, że to teren wulkaniczny, ale nie wiedzieli, że Wezuwiusz jest wulkanem, bo przed rokiem 79 nie wybuchał przez kilkaset lat. Wulkan się budził, ale pompejańczycy martwili się przede wszystkim o grunt pod nogami. Na około tydzień przed wybuchem Wezuwiusza, doszło w Pompejach, liczących wtedy około 12 tysięcy mieszkańców, do trzęsienia ziemi (6 stopni w skali Richtera). Wtedy wielu pompejańczyków pakując swój dobytek, zdecydowało się opuścić miasto. Pozostała część została w Pompejach. Coś musiało skłonić tysiące mieszkańców do pozostania. Chęć ochrony własności, to jedno z możliwych wyjaśnień, ale pewnie nie jedyne. Naukowcy odkryli w Pompejach liczne ślady włamań, do których musiało dochodzić po trzęsieniu ziemi. Grabieżcy wdzierali się do domów bogaczy i rabowali ich dobytek. Do Pompejów po trzęsieniu ziemi przestała też płynąć woda. Życie stawało się tutaj coraz trudniejsze.

Ta tragedia konfrontuje nas z pytaniem o Boga. Była to kara Boża za grzechy mieszkańców Pompejów, czy też może przestroga dla kolejnych pokoleń? A może po prostu tak się stało, bo natura rządzi się swoimi prawami? Na wzór archeologów, którzy z pompejańskich szkieletów uzyskali bezcenną dla nauki wiedzę, możemy z Biblii i z tego, co wydarzyło się po ponad 1800- latach po tamtej tragedii, odkryć ślady działania Boga dążącego do odbudowy Pompejów na nowo. Sięgnijmy więc do Biblii, aby zobaczyć jak Jezus interpretował nieszczęścia, które dotykały ludzi i całe miasta. Dla Jezusa nieszczęścia nie są karą za grzechy. Takiego podejścia uczył na przykładzie tragedii w Siloam: „Czy uważacie, że tamtych osiemnastu, na których zawaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi grzesznikami niż wszyscy mieszkańcy Jeruzalem? Otóż nie! Ale mówię wam, że jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13, 4-5). Gdyby Jezus nie odciął się od tej stereotypowej opinii – nieszczęścia są karą za grzechy – mogłoby to oznaczać, że ci, na których wieża się nie zawaliła, byli dobrzy i bezgrzeszni, a ci, którzy zginęli, byli grzesznikami. Jezus ukierunkowuje tutaj uwagę na inny, ważniejszy aspekt: chodzi o poznanie Boga i nawrócenie się do Niego. I nawet jeśli wtedy wydarzy się tragedia, to Bóg i tak wyprowadzi z niej dobro. I jeśli ktoś z powodu tej tragedii umrze, to i tak nie zginie: „Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 25). Taki właśnie obraz Boga, któremu warto zaufać przybliża Jezus.

Jak żyli mieszkańcy Pompejów?

Stare Pompeje, te przed wybuchem Wezuwiusza symbolizowały wszechobecny grzech i zepsucie. Rzymianie przyjeżdżali tutaj, aby zaznać wszelkich rozkoszy. Według rzymian seks z kobietą, czy z mężczyzną był darem bogów. Należało mu się więc oddawać, okazując tym samym bogom wdzięczność i cieszyć się seksem jak najczęściej. Stąd bogaci, jak i biedni lubili zaszaleć. Domy publiczne w Pompejach słynęły z tanich cen świadczonych usług. Nawet niewolnik mógł sobie pozwolić na chwilę rozkoszy. Przeciętna cena za seks z dziewczyną kosztowała tyle, co dwa bochenki chleba. Ponadto stare Pompeje były niezwykłym miejscem. Zarówno ubodzy, jak i bogaci odżywiali się tutaj zdrowo. Niewolnicy mogli odzyskać wolność i wzbogacić się. A rasa nie była przeszkodą na drodze do przywilejów, ani sukcesu. Kwitł handel i można się było w Pompejach nieźle dorobić.

Odlewy gipsowe z XIX w. świadczą o strasznej śmierci pompejańczyków. Podczas prac wykopaliskowych w pobliżu willi Pompei archeolodzy przypadkowo odkryli piwnicę. Znaleziono w niej kości 54 ofiar Wezuwiusza – mężczyzn, kobiet i dzieci. Ludzie nie wiedzieli, co się z nimi dzieje. Tkwili w ciemnościach, w przerażeniu i dosłownie szukali w sobie oparcia, w nadziei na przetrwanie. Dzięki 54 szkieletom z piwnicy wyszło na jaw, kim byli ludzie, którzy pozostali w mieście po trzęsieniu ziemi i ukryli się w piwnicy. Podzielili się oni na dwie grupy. Po jednej stronie znalazło się 26 osób bez dobytku. Po drugiej spoczywały szkielety ludzi zamożnych. Według dokumentacji „Pompeje, piwnica szkieletów” 54 przerażonych ludzi trafiło do piwnicy Crasiussa Tercjusza, białych i czarnych, bogatych i biednych, młodych i starych. Naukowcy przypuszczają, że musieli oni wierzyć, że pod mocnym sklepieniem piwnicy są bezpieczni. Uniknęli oni wprawdzie losu pozostałych pompejańczyków, ale tylko na chwilę. Ich szkielety pokazują, że zginęli nie wypuszczając z rąk tego, co było im drogie za życia. Przy ich szczątkach archeolodzy znaleźli ich skarby. Jedna z kobiet trzymała swoje kolczyki i obejmowała nienarodzone dziecko. Inny mężczyzna trzymał sakiewkę z drobnymi monetami. Zamożny handlarz Tercjusz Crasiuss zginął w piwnicy wśród wielu dóbr, których nie chciał porzucić. Ich kości aż zazieleniły się od złota i kosztowności, które przy sobie kurczowo trzymali. Tak rysuje się nam obraz starych Pompejów i ich mieszkańców: życie w dostatku, zakończone straszną, niespodziewaną śmiercią.

Równie niespodziewanie i niezasłużenie po kilkunastu stuleciach Pompeje zostają odbudowane z popiołu na nowo. Bóg posłał do opuszczonej duszpastersko wioski Bartolo Longo, który sprowadził do Pompejów obraz Matki Bożej Różańcowej, aby krzewić wśród ludzi wiarę. Obraz bardzo szybko zaczął słynąć dokonującymi się cudami i powstała piękna Bazylika, wokół której Bartolo zaprojektował nowe Pompeje. Pompejańczycy bez Bartolo Longo i bez cudownego obrazu byli ludźmi zagubionymi duchowo, którzy nie potrafili „rozróżnić prawej ręki od lewej” (Jon 4, 11).

Miłosierdzie Boga jako klucz do zrozumienia tego, co wydarzyło się w Pompejach

Kiedy skonfrontujemy obraz starych Pompejów z tym dzisiejszym z Bazyliką Matki Bożej Różańcowej w centrum, to widać wyraźnie, że Bóg ulitował się nad Pompejami i jego mieszkańcami: „On trzciny nadłamanej nie złamie i tlącego się knotka nie dogasi” (Iz 42, 3). Z zagłady, z totalnego zniszczenia Bóg wyprowadził dobro w oznaczonym czasie. Z wielkiego grzechu i nierządu, z polegania na bogactwie, Bóg zbudował coś cudownego. Podniósł z prochu ludność i miasto i nadał im niezwykłego Bożego blasku. Podziurawiony obraz Matki Bożej Różańcowej stał się w Pompejach „narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego Miłosierdzia”. Pompeje stały się miastem Maryi i mieszkańcy zaczęli oddawać chwałę Bogu. Stąd dzisiejsze Pompeje to duchowe centrum promieniujące na cały świat, to różaniec, to Nowenna Pompejańska, to pielgrzymi z całego świata przyjeżdżający tutaj szukać wytchnienia i ratunku. Przybywają rozkoszować się dobrocią płynącą od Maryi i Jej Syna. Przybywają Bogu oddać chwałę. Niepojęte miłosierdzie Boże jest przesłaniem tego miejsca: Bóg litujący się nad niedolą grzesznika, daje mu się poznać i zaprasza go na drogę nawrócenia. Na tej drodze umacnia go niebiańską perspektywą. Bóg objawia się jako Ten, który podnosi człowieka z prochu do prawdziwego życia, który dźwiga z gnoju ubogiego, aby dać mu miejsce między dostojnikami. Wyciąga człowieka z największych grzechów, aby stał się dobrym i świętym. Bóg jest gotów każdemu przebaczyć grzechy, bez względu na to, kim jest i jakiego zła się dopuścił. Pompeje kojarzą się dzisiaj z Bożym miłosierdziem. Słowa kard. Konrada Krajewskiego oddają doskonale klimat Pompejów z całą ich historią: miłosierdzie Boże jest skandalem. Relacja pomiędzy Bogiem, a człowiekiem nigdy nie jest relacją sprawiedliwości. Jest relacją miłosierdzia. Miłosierdzie Boga jest wciąż aktualne, bo Bóg jest niezmienny. Doskonale widać to również na przykładzie tych, którzy doświadczyli Boga w ich osobistych Pompejach.

54 dni Nowenny Pompejańskiej jako droga doświadczenia miłości Boga

Według dokumentacji „Pompeje, piwnica szkieletów” stare Pompeje ukrywały w jednej z piwnic 54 szkielety. Według interpretacji chrześcijańskiej nowe Pompeje to symbol 54 dni Nowenny Pompejańskiej. Czy to przypadek? 54 dni modlitwy Nowenną Pompejańską jawią się jako ratunek na wyjście z piwnicy zmarłych. Patrząc symbolicznie każdy z nas może przynależeć do grupki 54 zmarłych w pompejańskiej piwnicy. Człowiek przegrany, życiowo rozsypany, pozbawiony nadziei, nie jest w stanie o własnych siłach powstać do nowego życia. Dopiero doświadczenie miłości Boga może przemienić taki stan rzeczy. Bóg w tym celu posyła do Pompejów Maryję na misję specjalną, polegającą na prowadzeniu człowieka do poznania Boga przez różaniec i przez Nowennę Pompejańską. Owo poznanie ma prowadzić do zmiany myślenia i wejścia na drogę miłości i dobra. 54 dni Nowenny to czas na bycie z Bogiem i Maryją. Ostatecznie, poznanie Boga jest życiem wiecznym: „A życie wieczne polega na tym, aby wszyscy poznali Ciebie, jedynego, prawdziwego Boga i Tego, którego posłałeś – Jezusa Chrystusa” (J 17, 3).

Już prorok Ezechiel w Starym Testamencie mówił o Bogu troszczącym się o tych, którzy przypominali bardziej martwych, niż żywych: „Oto Ja otworzę wasze groby, wyprowadzę was z grobów, ludu mój, i wprowadzę do ziemi Izraela. Przekonacie się, że Ja jestem PANEM, gdy otworzę wasze groby i wyprowadzę was z grobów, ludu mój. Udzielę wam mojego ducha i ożyjecie. Osadzę was w waszej ziemi i przekonacie się, że skoro Ja, PAN, tak powiedziałem, to również to wykonam – wyrocznie PANA”(Ez 37, 12-14). Miłość Boga do człowieka przekracza wszelkie wyobrażenia. On jest Panem życia i ludzkich historii. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.

Jasno z lekcji pompejańskiej wynika – to co przychodzi na końcu liczy się naprawdę. Najlepszym potwierdzeniem tego są nowe Pompeje – „miasto Maryi”. Z historii tego miasta można wyczytać, jak z Biblii – Bóg zwraca się ku człowiekowi, chce z nim współpracować i wyprowadzić go ze stanu śmierci do życia. Z Bogiem człowiek nie zginie nigdy. Tak było od początku istnienia człowieka i będzie do końca świata. Z Bogiem i z Matką Bożą przetrwamy wszystko. Powstaniemy z popiołu i nasze życie nabierze koloru.