kontakt@ratunekpompejanski.pl

Zamiast złotej karety, wóz z gnojem

Dość zniszczony obraz Matki Bożej Różańcowej, który jest dzisiaj perłą Pompejów, został zakupiony za równowartość jednego dolara w sklepie z rupieciami przez zakonnika Alberto Radente. Następnie Alberto podarował obraz zakonnicy Conettcie, a ona przekazała go popękanego, w nędznym stanie, bez wartości artystycznej w ręce miłośnika Maryi Bartolo Longo. Nowy właściciel obrazu nie mógł sam go przewieźć do Pompejów, ponieważ był zbyt dużych rozmiarów. Oddał więc owinięty w prześcieradło malunek wozakowi, a ten nie mając o tym pojęcia przewiózł go na gnoju, który wiózł na pobliskie pole. W tak „uroczysty” sposób wizerunek Matki Bożej Różańcowej sprowadził Bartolo Longo do Pompejów 13 listopada 1875 roku, aby religijnie opuszczoną ludność ożywić duchowo.

Właśnie ten, a nie inny obraz zaczął słynąć licznymi cudami. Obraz przedstawia Maryję z Jezusem, jak wręczają świętemu Dominikowi i świętej Katarzynie ze Sieny do ręki różaniec. Longo znany już wtedy z szerzenia nabożeństwa różańca świętego nazwał ten podziurawiony obraz „narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego Miłosierdzia”. Ta przedziwna historia może stać się pokrzepieniem dla wszystkich szukających w Maryi ratunku. Matka Jezusa, powinna mieć wielkie zaszczyty i przyjechać do Pompejów w złotej karecie, a nie na gnoju. Skoro jednak przyjechała na gnoju, to musi mieć to wydarzenie istotne znaczenie. Maryja z Jezusem nie brzydzą się, nie gorszą, tylko pod osłoną, jak i wtedy dla woźnicy, przybywają do naszych „Pompejów”. Bóg zawsze znajdzie drogę, żeby być jak najbliżej człowieka w jego życiowej nędzy i „gnoju”, często w niespodziewany i zaskakujący sposób. Droga ta wiąże się z budowaniem na tym, co nędzne i kruche, co wydaje się już stracone, przegrane. To budowanie na Kimś innym, już nie według swoich planów.

Wtedy nasze drogi, Jezusa i Maryi się krzyżują. Nasze osobiste „Pompeje” stają się miejscem spotkania z Bogiem. Wtedy też widzimy siebie, nasze relacje, to, czego doświadczamy zupełnie z nowej perspektywy. Historia pompejańskiego obrazu, to zapowiedź odnowy Bożego obrazu w człowieku. Z „nędznego” obrazu może powstać cudowny, bijący nowym życiem. Bo tak zostało napisane w Psalmie 113: Pan, Bóg nasz
„podnosi z prochu nędzarza, z gnoju wydobywa ubogiego, by go posadzić z książętami, z dostojnikami swojego ludu” (Ps 113, 7-8).

Na takie działanie Boga w życiu trzeba jeszcze wyrazić zgodę, tak jak wtedy zgodzili się pompejańczycy. Nie obawiali się oni przyjąć Maryi i Jezusa do swojego miasta. Otwierając
natomiast Bogu drzwi na oścież, zgodzili się na Jego działanie w ich życiu. Resztę Bóg dokonał już sam. Nikt się wtedy nie spodziewał, że posłany przez Boga Bartolo Longo odbuduje Pompeje i że ta odbudowa zacznie się od sprowadzenia do miasta Obrazu Matki Bożej Różańcowej. Bóg to dziwny budowniczy – posłużył się obrazem, aby realizować plany Jego miłosierdzia. Spodobało się Bogu przemawiać do ludzi przez obraz. Siostrze Faustynie też kazał malować obraz „Jezu Ufam Tobie”, mimo, że nie potrafiła sama malować. Dzisiaj jest on znany na całym świecie i przypomina ludzkości, że Jezus jest Bogiem pełnym dobroci i miłosierdzia. Uważajcie na to, jakie kontemplujecie obrazy i o co się modlicie, bo się spełnia.