kontakt@ratunekpompejanski.pl

O różańcu inaczej

Czasami mówił, nie, ten różaniec trwa tak długo. Ale czasami lubił odmawiać ze mną cały różaniec. Nie był on klasycznym katolikiem.Rozmawiał z Bogiem w ciszy. Nie odmawiał znanych modlitw. I pewnego dnia zmarł, dokładnie wtedy, kiedy moja koleżanka z Teamu była u niego i odmawiała modlitwę „Ojcze nasz”.

W moim życiu znalazłam jakoś drogę do wiary. Maryja jest dla mnie Tą, która otwiera drzwi do Jezusa i Jego historii życia. Ona towarzyszy mi na drodze i pokazuje Jej oczami i Jej życiem Jezusa. Dzięki „tak” Maryi wypowiedzianym do Anioła uczę się mojemu życiu mówić „tak”. Słowo „tak” jest dla mnie najkrótszą modlitwą.

Nazywam się Agnes H. i mieszkam w Tyrolu w Austrii. Przypominam sobie, że jak miałem dziesięć lat, to często nie mogłam spać. Wtedy przychodziła moja mama do pokoju i zaczynała mówić różaniec. W domu modliliśmy się na różańcu właściwie w Święta Bożego Narodzenia i w Sylwestra: modlitwa była szybka, z wodą święconą i kadzidłem przez cały dom, do wszystkich pokoi…
Później studiowałam teologię. Jedna ze studentek wygłosiła kiedyś na Uniwersytecie dobry referat i pochwaliłam ją za to. Na co odpowiedziała, że pomogła jej Maria. Jaka Maria pomyślałam sobie? Nie było przecież na tym seminarium żadnej Marii. Ale ona myślała o tej innej Maryi. I tak powoli wiele lat później zaczęłam modlić się na różańcu. Pracowałam w parafii jako asystentka pastoralna i starsze panie przychodzące do Kościoła chciały zawsze odmawiać różaniec. Ja musiałam wtedy nauczyć się go odmawiać: kolejność i tajemnice różańca. Z czasem poznawałam też adorację. Siedziałam przed złotą monstrancją… kawałkiem chleba jest Jezus, zwykłym chlebem. Chleb jest najprostszym środkiem żywności, często jemy go po prostu do zupy. Bóg stał się człowiekiem. Wielki Bóg pokazuje się w kawałku chleba. To mnie fascynowało. Człowiek, taki jak ja i ty. Dzisiaj pracuję w klinice w Duszpasterstwie Osób Chorych jako świecki teolog.

Kiedy modlę się na różańcu, to modlę się na palcach. I czasami muszę słowa modlitwy dla siebie na nowo formułować, żebym mogła różaniec odmówić.

„Zdrowaś kochana Maryjo, pełna całej łaski, Bój jest z Tobą, szczęśliwa jesteś („błogosławionaś” jest starym słowem, którego nie rozumiem) między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus, który z martwych powstał. Święta Maryjo, Matko jedynego Boga módl się za nami grzesznymi,módl się za nami dziećmi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen. Czasami wybieram też tajemnicę, która akurat pasuje do mojej życiowej sytuacji: …i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus, który do nas powiedział: pokój z tobą… albo który kocha dzieci, albo Jezus, który powiedział: kochajcie się nawzajem… albo Jezus, który powiedział: pukajcie,… I przy modlitwie „Ojcze nasz” odmawiam zawsze doksologię, bo przed nią jest tyle próśb, dlatego dodaję na koniec „bo Twoje jest Królestwo, potęga i chwała na wieki”. Amen Kiedyś odwiedzałam takiego pacjenta. Miał ciężki wypadek na motorze. Stracił w nim swoją żonę, stracił też jedną nogę. Prawie wszystko było w nim uszkodzone. 7 miesięcy odwiedzałam go w szpitalu. Przy pierwszym razie spytał, czy mogłabym przynieść mu różaniec. Tak oczywiście, w jakim kolorze? Może być czarny odpowiedział. Dwa dni później przyniosłam mu ten różaniec. Zaczął płakać. Ze szczęścia. Myślał, że o nim zapomniałam. Spytałam go, czy chce odmówić różaniec? Nie, on nie potrafił modlić się na różańcu, ale różaniec był jedyną rzeczą, której mógł się chwycić. Odwiedzałam go często. Modliłam się za niego od czasu do czasu na różańcu. Czasami głośno, czasami cicho, albo zupełnie w ciszy. Czasami mówił, nie, ten różaniec trwa tak długo. Ale czasami lubił odmawiać ze mną cały różaniec. Nie był on klasycznym katolikiem. Rozmawiał z Bogiem w ciszy. Nie odmawiał znanych modlitw. I pewnego dnia zmarł, dokładnie wtedy, kiedy moja koleżanka z Teamu była u niego i odmawiała modlitwę „Ojcze nasz”. Myślę, że ta modlitwa była mu bliska. Teraz mógł w tej modlitwie, w kręgu jego doświadczonej cierpieniem rodziny (smutnej matki, poirytowanej 13-letniej córki) umrzeć, odejść, puścić, nie musiał już dłużej trzymać się niczego, skończyć walczyć, zaufać, w końcu wrócić do domu Ojca. Czym jest modlitwa? pytam się często samej siebie. Myślę, że modlitwa pochodzi od słowa „geben” – dawać, oddać, „weg-geben, ab-geben” – oddawać, dawać, przekazywać. Jemu oddawać. Jemu zawierzać, Jemu zaufać. Zostawić… i Jezusowi moje myśli, moje życzenia, moje plany i moje prośby powierzać. Jezusowi zwierzać się. Z Nim życie dzielić duszą i sercem, taką, jaką jestem.
Agnes H.

tłum. JK

Może zainteresuje Cię również: